[2011.04.01] RELIKT PRZESZŁOŚCI
Dodane przez Administrator dnia 01/04/2011 13:15:36
Jest takie prawo rzeczowe, które ostatnio wzbudza coraz więcej emocji. Chodzi o użytkowanie wieczyste, czyli prawo, które nie jest ani prawem rzeczowym ograniczonym jak np. dzierżawa, ale nie jest też prawem własności. Wymyślono go, gdzieś w zamierzchłym Peerelu, po to, aby nie pozbawiać omnipotentnego państwa własności gruntów, bo przecież wszystko miało być społeczne, a z drugiej strony dawało zainteresowanym pewne daleko idące prawa, dysponowania nabytą w tej drodze nieruchomością.
Użytkowanie wieczyste bowiem polega na przekazaniu dysponentowi gruntu Skarbu Państwa lub komunalnego na długi czas, z reguły na 99 lat, a rzadziej na 40 lat. Nabywca tego prawa podobnie jak właściciel, może dysponować nieruchomością bez zgody właściciela w postaci sprzedaży takiej rzeczy lub też darowania. Użytkowanie wieczyste wchodzi także do masy spadkowej, którą mogą nabywać spadkobiercy. Jeśli tak małe różnice są pomiędzy użytkowaniem wieczystym a własnością odrębną w rozporządzaniu to dlaczego ostatnio użytkownicy wieczyści przestali lubić to prawo. Z prostej przyczyny, z coraz większej różnicy w opłatach ponoszonych za te prawa. Z tytułu własności płacimy podatek od nieruchomości, którego wysokość jest ograniczana przez Ministra Finansów w swoich obwieszczeniach. Zatem w tym przypadku Gmina, która po komunalizacji gruntów jest najczęściej właścicielem gruntu przekazanego w użytkowanie wieczyste, nie może wprowadzać dowolnych opłat podatkowych.
W przypadku użytkowania wieczystego mamy w sensie prawnym zupełnie inną sytuację. Umowa użytkowania wieczystego jest umową cywilnoprawną i nie podlega ograniczeniom, które dotyczą właśnie podatków od nieruchomości. W tym przypadku właściciel gruntu, czyli najczęściej Gmina może ustalać opłaty umowne uzależnione jedynie od wartości nieruchomości. W związku z tym, że wartość nieruchomości w Polsce po jej wejściu do Unii Europejskiej wyraźnie wzrosła, to obecnie Gminy zrobiły sobie “eldorado” z tej opłaty. Opłaty za użytkowanie wieczyste wzrosły zatem nie kilka, kilkadziesiąt, czy nawet kilkaset procent, ale o kilka tysięcy procent. Są to coraz większe kwoty, które nie są w stanie płacić użytkownicy wieczyści.
Co prawda nasze prawo stworzyło możliwość przekształcenia użytkowania wieczystego we własność przy wykorzystaniu bonifikat, ale w niektórych przypadkach procedury są tak utrudnione, że nie można tego uczynić jak np. w przypadku gruntu pod blokami wspólnot mieszkaniowych, gdzie trzeba mieć stuprocentową zgodę wszystkich współwłaścicieli. Również w spółdzielniach mieszkaniowych po początkowych sukcesach w przekształcaniu użytkowania wieczystego z 98 procentową bonifikatą (na podstawie Uchwały RMK), obecnie odrębni właściciele zaczęli utrudniać ten proces, jak to ma miejsce np. w jednej z nowohuckich spółdzielni mieszkaniowych.
Dlatego spore nadzieje wzbudza inicjatywa ustawodawcza o likwidacji użytkowania wieczystego, jako reliktu minionej epoki. Ma ona być przeprowadzona za odpłatnością z możliwością bonifikat do 90 procent. Jednak okazuje się, że samorządy lokalne nie do końca są zwolennikami takich rozwiązań, obawiając się utraty mienia i sporych dochodów osiąganych z tego tytułu. Ponoć ustawodawca będzie chciał zostawić duże uprawnienia w podejmowaniu decyzji w tej sprawie i ustalaniu bonifikat samorządom. Czekam na tę ustawę i konsekwentnie, jako radny miejski będę dążył do przekształcania użytkowania wieczystego w odrębną własność, na jak najbardziej korzystnych zasadach dla mieszkańców Krakowa, co już udało mi się uczynić odnośnie spółdzielni mieszkaniowych w IV kadencji RMK.
SŁAWOMIR PIETRZYK