[2010.12.17] PIERWSZE KOTY...
Dodane przez Administrator dnia 17/12/2010 19:38:59
Za nami gorący okres wyborów i przyszedł czas na podjęcie normalnego działania. W Radzie Miasta Krakowa, do której dzięki poparciu nowohucian zostałem wybrany, nadszedł czas rozdziału funkcji i pracy w poszczególnych komisjach. Platforma Obywatelska, która uzyskała ponad 40 proc. głosów w wyborach, ma dzięki systemowi wyborczemu zdecydowaną większość w radzie sięgającą 60 proc., co się przekłada na 24 mandaty. Jak by tego było mało PO chce przejąć przewodnictwo blisko 70 proc. komisji w tym tych najważniejszych decydujących o najważniejszych sprawach miasta. Pozostałym dwóm klubom w radzie, które mają 19 mandatów, czyli PiS oraz „Przyjaznemu Krakowowi” pozostawia łaskawie do kierowania wskazane przez siebie komisje. Tak wygląda demokracja w wydaniu Platformy Obywatelskiej. W efekcie radni tych dwóch klubów w ramach protestu nie zdecydowali się na objęcie rzuconych „ochłapów”. „Platformiści” próbują to wykorzystać przekazując do mediów informacje jakoby dwa kluby nie chciały pracować w radzie. Zapewniam jednak koleżanki i kolegów z PO oraz przede wszystkim wyborców, że radni wybrani z Komitetu Wyborczego Jacka Majchrowskiego są gotowi pracy na rzecz miasta, byle ona była racjonalnie zorganizowana przy zachowaniu minimum zasad demokracji, a nie oparta na dyktacie. Jak można bowiem mnożyć byty organizacyjne w postaci nowych komisji pod kątem spełnienia aspiracji poszczególnych członków klubu PO? W tym przypadku powinna decydować merytoryczna potrzeba. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby w ramach istniejących komisji stawiać na dialog społeczny lub innowacje. Po co do razu tworzyć nowe komisje. Przy tym składzie rady wymusza to od radnych wejścia w skład 4–5 komisji, co grozi niewydolnością pracy. Jako doświadczony radny pamiętam bowiem jak wyczekiwano na przyjście członka komisji, który zapewniał kworum i możliwość podejmowania decyzji. O wiele bardziej efektywna jest praca w większych komisjach, gdzie nic nie stoi na przeszkodzie, aby w ramach ich kompetencji była ujęta szersza problematyka działania.
Może warto wziąć przykład z prezydenta miasta Krakowa, który zgodnie z zapowiedziami dokonuje merytorycznych zmian w swoim otoczeniu. Pozostawia dwóch sprawdzonych zastępców, ale powołuje dwóch nowych nie wyłonionych przez lobbystów, lecz siedzących mocno w problematyce, którą się będą zajmować. Jest to naturalny awans osób, które sprawdziły się w działalności, którą teraz będą kierować. Oby nie zabrakło panu prezydentowi determinacji w dalszym takim merytorycznym postępowaniu. O jego sile bowiem będą stanowić sprawni współpracownicy, bo sam nie jest w stanie wszystkim się zajmować.
Mam nadzieję, że po pierwszych „rozgrywkach” w radzie dojdzie do porozumienia i consensusu, bo dla mnie nie ulega wątpliwości, że rajcom Krakowa powinna przyświecać idea dobra miasta, a nie polityczne lub personalne przepychanki. Jest takie powiedzenie „pierwsze koty za płoty”, ale potem uważni wyborcy nie będą tolerować rozgrywek partyjnych, lecz spróbują rozliczyć przy najbliższej okazji takich „harcowników”.
SŁAWOMIR PIETRZYK