[2005.12.01] Homoagresja
Dodane przez Administrator dnia 01/12/2005 16:46:33
W ostatnią sobotę listopada w Krakowie odbył się wiec solidarności z uczestnikami nielegalnego – i dlatego rozpędzonego przez policję – Marszu Równości w Poznaniu. W Krakowie, w pobliżu ratusza zebrała się niewielka grupa sympatyków gejów i lesbijek: przedstawiciele środowisk homoseksualnych, feministki, zieloni, trochę lewicowej młodzieży… Więcej było skrzykniętych do ochrony wiecu (bo wiec był legalny) policjantów i strażników miejskich.
Tymczasem w polskim społeczeństwie narasta uczucie niechęci do środowiska gejów. Jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych jeden z ministrów zdrowia stracił stanowisko po tym jak orientację homoseksualną nazwał zboczeniem. Dziś głośno mówią to samo – chociaż unikają samego słowa „zboczenie” – poważni politycy. I nikomu włos z głowy nie spada. Dlaczego? Bo tak myśli dzisiaj zdecydowana większość Polaków. A wpływ na taką radykalizację postaw mają sami liderzy walczących homoseksualnych środowisk. Niemożliwe? Już wyjaśniam.
Liderzy środowisk gejowskich chcą tolerancji, ale takiej tolerancji, która oznaczać ma akceptację homoseksualizmu jako normalnej orientacji seksualnej. Walczą o to, by myślało tak całe społeczeństwo. Podejmują więc działania mające znamiona klasycznej inżynierii społecznej, których celem jest zmiana kultury. A to budzi coraz bardziej widoczny opór ze strony większości. Budzi też agresję. Ten opór narasta również dlatego, że nikt nie wie o co tak naprawdę walczą homoseksualiści. Jeszcze dwadzieścia lat temu twierdzili, że chodzi im wyłącznie o sprawy podatkowe i możliwość odwiedzania chorego przyjaciela w szpitalu. Po latach doszło żądanie zrównania związków homoseksualnych ze zwykłymi małżeństwami. Dziś w niektórych krajach „małżeństwa” homoseksualistów mogą adoptować dzieci… W tej sytuacji coraz więcej osób zastanawia się: czego zażądają jutro?
Jan L. FRANCZYK