Strona g³ówna · Biuro og³oszeñ · Kontakty · Forum dyskusyjne · Konkursy · Felietony08.09.2010 12:13
Nawigacja
Strona g³ówna
Nowohuckie Linki
Fotohistorie
Szukaj
Zegar
W G³osie
 Miss Nowej Huty -
XIV edycja

 Nowohucianie
 Humor
 Prawnik radzi
U¿ytkowników Online
Go¶ci Online: 2
Brak U¿ytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 489
Najnowszy U¿ytkownik: Daimann
Ostatnie Artyku³y
[2010.09.02] 30 LAT ...
5 wrze¶nia 2010 r.
[2010.09.02] Humor
[2010.09.02] Karolin...
[2010.09.02] Rz±d na...
W±tki na Forum
Najnowsze Tematy
Akcja poboru krwi
Zoologia w Nowej HUcie
po co nam ¶cie¿ki ro...
Akcja ekologiczna w ...
Zalew - elegancja Fr...
Najciekawsze Tematy
Trasa S7 [16]
w nowej hucie nie... [8]
Akcja poboru krwi [6]
Dzia³ki przy Bul... [6]
Projekt Obtu³owicza [4]
60 LAT NOWOHUCKIEJ PRASY
Z okazji sze¶ædziesiêciolecia istnienia nowohuckiej gazety lokalnej postanowili¶my w redakcji przypomnieæ publikacjami ludzi zwi±zanych z t± gazet± w minionych latach i trochê historii lokalnej prasy. W tym numerze zamieszczamy wspomnienia red. Mariana Oleksego, który przez dziesiêæ lat kierowa³ „G³osem Nowej Huty” w latach siedemdziesi±tych. Jako Nowohucianina prezentujemy wieloletniego fotoreportera „G³osu” Stanis³awa Gawliñskiego. W kolejnych numerach zamie¶cimy tak¿e refleksje Zdzis³awa Sroki, który karierê dziennikarza sportowego rozpoczyna³ w Nowej Hucie w latach piêædziesi±tych. Bêdzie tak¿e tekst wspomnieniowy Tadeusza Zygmunta Bednarskiego. Zachêcamy tak¿e inne osoby, które zwi±zane by³y z nasz± redakcj± do przypomnienia swoich zwi±zków z lokaln± nowohuck± gazet±.
S£AWOMIR PIETRZYK

PRZEZ 10 LAT KIEROWA£EM „G£OSEM NOWEJ HUTY”
Kiedy w 1972 roku zaproponowano mi stanowisko naczelnego redaktora „G³osu Nowej Huty”, s±dzi³em, ¿e to bêdzie krótkotrwa³a przygoda dziennikarska z t± redakcj±. Mój poprzednik Roman Wolski powiedzia³ mi, ¿e on tê funkcjê pe³ni³ przez czterna¶cie lat. Ja wprawdzie mieszka³em od lat w Nowej Hucie, ale przecie¿ nie zna³em tego ¶rodowiska, a zw³aszcza kombinatu metalurgicznego, który wydawa³ „G³os Nowej Huty”. Pracuj±c ju¿ wiele lat w krakowskiej prasie wiedzia³em, ¿e wszyscy dziennikarze bali siê Nowej Huty jak ognia. Przera¿a³ nowoczesny kombinat, przera¿a³a trzydziestokilkutysiêczna za³oga. Po d³ugim zastanawianiu siê, zdecydowa³em przyj±æ to stanowisko. Wówczas by³em redaktorem „Gazety Krakowskiej” i kierowa³em Oddzia³em w Chrzanowie. Moim obowi±zkiem by³o zape³nianie codziennie jednej strony w „Gazecie” wiadomo¶ciami z zag³êbia przemys³owego starego województwa krakowskiego, a wiêc: Chrzanowa, Jaworzna, Olkusza i O¶wiêcimia. Do dyspozycji nie mia³em ¿adnego samochodu, wiêc musia³em tak organizowaæ codzienne wyjazdy publicznymi ¶rodkami lokomocji, ¿eby dotrzeæ do ró¿nych miejsc w tym terenie i przekazywaæ aktualne wiadomo¶ci telefonicznie do redakcji „Gazety”, tak, aby na drugi dzieñ ukaza³y siê w prasie.
Decyduj±c siê na „G³os Nowej Huty”, muszê z przykro¶ci± przyznaæ siê, ¿e tak¿e mia³em niewielkie pojêcie o tym przemys³owym rejonie. Jednak w Chrzanowie nauczy³em siê zdobywaæ konkretne wiadomo¶ci od fachowców danego zak³adu czy ¶rodowiska, przytaczaj±c ich nazwiska w materia³ach, w ten sposób mia³em pewno¶æ, ¿e nie bêd± wciskaæ mi kitu.
Z tym samym do¶wiadczeniem zdecydowa³em siê na objêcie funkcji naczelnego redaktora „G³osu Nowej Huty”. Ba³em siê tak¿e do¶wiadczonego i zahartowanego w tej pracy starego zespo³u redakcyjnego. Wiedzia³em, ¿e nie byli ¼le nastawieni do mnie, ¿e zabieram im tê posadê, bo nikt z nich, ani krakowskiej prasy, nie wyrazi³ chêci kierowania t± gazet±. Mnie za¶ skoñczy³y siê codzienne jak¿e mêcz±ce wyjazdy w kierunku przemys³owego zag³êbia.
Pe³en niepokoju zameldowa³em siê w budyku „S”, w którym mie¶ci³a siê redakcja „G³osu”. Zosta³em serdecznie przyjêty przez kierownika O¶rodka Propagandy Jana Chomê, któremu podlega³a redakcja „GNH”. Potem spotka³em siê z dziennikarzami, którymi mia³em kierowaæ. Okaza³o siê, ¿e w tym zespole pracowa³a ju¿ pani red. Henryka Rosiek, która trochê wcze¶niej opu¶ci³a „Gazetê Krakowsk±”, ukarana tym „zes³aniem” za to, ¿e pierwsza napisa³a materia³ o zbudowaniu na stadionie „Bronowianki” pomnika po¶wiêconego amerykañskim kosmonautom, którzy pierwsi dotarli do ksiê¿yca. Tu pracowa³ ju¿ od kilkunastu lat red. Jerzy Danek, który po dziennikarskich studiach zosta³ zes³any na reedukacjê jako syn przedwojennego nauczyciela gimnazjalnego. Pomimo codziennych wyjazdów spod Wawelu do Nowej Huty, red. Danek tak zwi±za³ siê z Now± Hut±, ¿e do koñca swoich dni pozosta³ wierny swojej gazecie. W redakcji „G³osu” pracowa³ jako fotoreporter Staszek Gawliñski, Lwowiak, który przed opuszczeniem tego miasta, pochowa³ na Cmentarzu £yczakowskim swoj± matkê. Drugim fotoreporterem by³ Oktawian Hutnicki, który zajmowa³ siê nowohuckimi artystami.
Na spotkaniu z zespo³em widzia³em, ¿e dosta³em siê w ¶rodowisko do¶wiadczonych i ¿yczliwych mi dziennikarzy. Poza tym wiedzia³em, ¿e ich znajomo¶æ tego olbrzymiego metalowego molocha jest doskona³a i dlatego postanowi³em im zaufaæ, a nie przeszkadzaæ swoimi radami. St±d do¶æ d³ugo nie wtr±ca³em im siê do ich warsztatów pracy, ale musia³em do¶æ szybko wej¶æ w to nowe ¶rodowisko, a szczególnie nawi±zaæ ¶cis³e kontakty z kierownictwem tak przemys³owym jak i politycznym. Wiadomo by³o, ¿e w latach siedemdziesi±tych tamtego wieku g³ówn± rolê odgrywa³a partia. St±d przede wszystkim musia³em nawi±zaæ bliskie kontakty z Komitetem Fabrycznym PZPR, któremu przewodzi³ pierwszy sekretarz Józef Nowotny, za¶ sekretarzem propagandy by³ Józef Wêgiel, s±siad z mojego bloku w Osiedlu Spó³dzielczym, który zreszt± namówi³ mnie do kierowania „G³osem”.
Tak rozpoczê³a siê moja dziesiêcioletnia przygoda z Redakcj± „G³osu Nowej Huty”. Wprawdzie do redakcji mia³em teraz bardzo blisko, ale musia³em tak ustawiæ swoj± pracê, ¿eby systematycznie ¶ledziæ to, co siê dzia³o ka¿dego dnia w kombinacie. Sprawy produkcji przemys³owej przekaza³em najbardziej do¶wiadczonemu dziennikarzowi Jerzemu Dankowi. Nad wydarzeniami Dzielnicy Nowa Huta czuwa³a redaktor Henryka Rosiek. Sprawami sportu zajmowa³ siê red. Marian Suda. Natomiast ca³ym sk³adem gazety i sekretariatem kierowa³a red. Danuta Rybarczyk.
Musia³em przede wszystkim czuwaæ nad zawarto¶ci± gazety i tak kierowaæ ca³o¶ci±, ¿eby czytelnicy siêgali po ni± z przyjemno¶ci±. St±d zachodzi³a konieczno¶æ systematycznego pisania o sprawach najbardziej interesuj±cych materia³ów o kombinacie, o codziennym trudzie pracowników, ich k³opotach, sukcesach, ale i wielu niedoci±gniêciach, a tych by³o du¿o. Szczególnie by³em wyczulony na problematykê pisania o problemach pracowniczych. St±d zwraca³em wielk± uwagê na artyku³y dotycz±ce personalnych spraw, w których mo¿na by³o komu¶ wyrz±dziæ krzywdê, tak z³ymi jak i dobrymi opisami. Szczególnie dra¿liwe i niebezpieczne w owym czasie by³y tematy polityczne. Musia³em wiêc w ka¿dym tygodniu dok³adnie przegl±daæ ca³y sk³ad gazety jeszcze w drukarni, czy nie zakrad³ siê jaki¶ lapsus, który móg³ byæ ¼le zinterpretowany. Pamiêtam jak pewnego razu, ju¿ w ostatniej chwili zobaczy³em, ¿e pomnik Lenina by³ odwrócony do góry nogami, musia³em wówczas, ju¿ prawie ca³y nak³ad zlikwidowaæ, inaczej by³by wielki szum i ostatni dzieñ mojego pobytu w redakcji, a mo¿e nawet na wolno¶ci. Wtedy dopiero pozna³em jak ciê¿ko by³o kierowaæ gazet± w tamtych latach, która w trzydziestotysiêcznym nak³adzie ukazywa³a siê co tydzieñ. Na szczê¶cie uda³o mi siê nawi±zaæ bliskie kontakty tak z dyrekcj± kombinatu jak i partyjnego kierownictwa. Potrzebowa³em teraz dotrzeæ do ¶rodowiska pracowniczego jak i spo³eczno¶ci nowohuckiej. Stworzy³em sieæ korespondentów, dla których otwarli¶my specjalne studium dziennikarskie. St±d mog³em czerpaæ wiadomo¶ci ze wszystkich ¶rodowisk. Do recenzowania literackich wydawnictw uda³o mi siê namówiæ do wspó³pracy polonistê, doktora Jacka Kajtocha, pracownika naukowego Uniwersytetu Jagielloñskiego, ale tak¿e wielu wybitnych krakowskich dziennikarzy, którzy wsparli nasz± gazetê swoimi materia³ami, miêdzy innymi red. Tadeusza Bednarskiego, który zaj±³ siê biografiami wybitnych aktorów, artystów i literatów. Potem Tadeusz prze¶ledzi³ biografiê ludzi, którymi nazwiskami by³y oznaczone nowohuckie ulice i osiedla. Tak¿e w pewnym momencie siêgnêli¶my do najm³odszych czytelników, dla których legendy zbiera³ i opracowywa³ red. Dzieszyñski, a ilustracjami upiêksza³ niezwykle cenny artysta malarz Edward Solecki.
Bogato by³a prezentowana wojenna przesz³o¶æ naszych kombatantów, których prawie dwutysiêczna rzesza pracowa³a w kombinacie. By³em czêstym go¶ciem w Klubie Kombatanta na os. Górali 23, gdzie w czynie spo³ecznym kombatanci dobudowywali sobie dodatkowe piêtro. Tam te¿ rodzi³o siê Muzeum Czynu Zbrojnego, a kierowali nim Antoni Da³kowski, Józef Bugajski i Andrzej Jaworski.
Tak systematycznie umieszczali¶my materia³y naszych robotniczych korespondentów, ale i poetów. Przez ca³e lata wspó³pracowa³a z nami znakomita poetka Daniela Nowak, ale i Urszula Ciszek, Franciszek Su³kowski i wielu innych. Swoje satyryczne rysunki przez ca³e lata umieszcza³ znakomity grafik Józef Dynda. W „G³osie” ukazywa³o siê sporo satyrycznych materia³ów, które bardzo wysoko by³y oceniane przez czytelników, ale i przez dziennikarskie ¶rodowiska. W 1978 roku zostali¶my nawet uhonorowani „Z³ot± Szpil±”, przez ogólnopolski tygodnik satyryczny „Szpilki”. Nasza redakcja nawi±za³a bliskie kontakty z „Trzynieckim Hutnikiem”, ukazuj±cym siê w Trzyñcu po stronie czechos³owackiej, ale i „Czerwonym Sztandarem”, polskim tygodnikiem ukazuj±cym siê w Wilnie. Blisk± wspó³pracê nawi±zali¶my tak¿e z hutnicz± gazet± w NRD Eisenhuttenstadt.
„G³os Nowej Huty” stawa³ siê coraz bardziej popularny, zw³aszcza, ¿e uda³o mi siê ¶ci±gn±æ do redakcji paru bardzo zdolnych dziennikarzy i korespondentów: Leszka Rafalskiego i Adama Rymonta, którzy po studiach na AGH woleli przerzuciæ siê w stronê dziennikarstwa. Do redakcji wci±gn±³em, wprost z wydzia³u produkcyjnego, mistrza Mietka Gila, który potem zas³yn±³ bogat± dzia³alno¶ci± w „Solidarno¶ci”. Na ³amach „G³osu” zaczê³y siê ukazywaæ coraz ciekawsze i ¶mielsze materia³y, a gazeta stawa³a siê coraz bardziej ciekawa i poczytna, zw³aszcza, ¿e wewn±trz zaczyna³o siê kot³owaæ. Gazeta stawa³a siê coraz mocniej cenzurowana i niestety, ale wiele materia³ów trzeba by³o wycofywaæ z druku. Gdzie¶ w grudniu 1981 roku, przed wigili± uda³o mi siê umie¶ciæ materia³ po¶wiêcony dalekiej Syberii, w której dziesi±tki z naszych hutników zaliczy³o stepy Kazachstanu, lody Syberii, ale nigdy nie wolno by³o zamieszczaæ ich opowiadañ. I w³a¶nie wtedy uda³o mi siê umie¶ciæ wspomnienia jednego z Sybiraków, Jana Rutkowskiego. Materia³ „Wigilia w tajdze” by³ to chyba pierwszy i jedyny wówczas w Polsce materia³ o tej tematyce, oczywi¶cie okaleczony cenzorskim d³ugopisem, którego orygina³ odda³em do archiwum Zwi±zku Sybiraków w Krakowie. Jako¶ do po³owy lat siedemdziesi±tych ubieg³ego wieku wszystko uk³ada³o siê pomy¶lnie. Z czasem zaczê³y siê naciski na redakcjê, ¿eby pisaæ bardziej powa¿nie o sytuacji gospodarczej i politycznej w kombinacie, ale i robotniczym ¶rodowisku. Zaczê³a siê wówczas rodziæ „Solidarno¶æ”. Starali¶my siê jako¶ dostosowaæ do tych wymagañ naszych czytelników, ale by³o coraz trudniej, bo ograniczenia politycznych czynników by³y coraz bardziej restrykcyjne. Po marszu studenckim zwi±zanym ze ¶mierci± studenta polonistyki UJ Stanis³awa Pyjasa, zakazano mi umieszczania recenzji lektur szkolnych, opracowywanych przez doktora Jacka Kajtocha, za to, ¿e bra³ udzia³ w tym pochodzie. W tym te¿ czasie podczas pobytu z Mietkiem Gilem na spotkaniu „Solidarno¶ci” na walcowni zimnej, zaproponowano mu pe³nienie funkcji rzecznika prasowego tworz±cej siê w kombinacie hutniczym tej organizacji. Tak siedziba redakcji „G³osu” zamienia³a siê poma³u w pierwsze biuro „Solidarno¶ci”. Ca³y zespó³ dziennikarski „G³osu” wpisa³ siê do „Solidarno¶ci”. W pewnym momencie zaczêli¶my drukowaæ wk³adkê wewn±trz „Glosu” pod tytu³em „Solidarno¶æ”, gdzie zamieszczali¶my materia³y dotycz±ce tworz±cej siê organizacji. Ja znalaz³em siê w bardzo k³opotliwej sytuacji, bo wiadomo, ¿e gazeta by³a partyjna, a ja z jej porêki zosta³em jej naczelnym redaktorem. Z drugiej strony nie mog³em okre¶liæ siê politycznie ze wzglêdu na ukrywany kilkumiesiêczny pobyt w brzeskim wiêzieniu Urzêdu Bezpieczeñstwa w roku 1950, po którym to zabroniono mi wstêpu na wy¿sz± uczelniê, choæ moje Gimnazjum w Szczurowej wytypowa³o mnie tam. W poszukiwaniu pracy po maturze uda³o mi siê dostaæ w 1951 roku tylko do pracy w brzeskim PGR w Okocimu, gdzie zatrudniony zosta³em w charakterze kalkulatora w tuczarni ¶wiñ. Wypuszczono mnie z wiêzienia, tylko dlatego, ¿e schwytany wówczas po kilku latach walki z Milicj± i UB, niejaki „Stalingrad” nie potwierdzi³ mojego pobytu w jego oddziale, bo tam nie by³em. Darowano mi tak¿e znaleziony w mojej rozebranej stodole w Strzelcach Ma³ych, mój ma³okalibrowy pistolet (szóstkê), który wg UB trzyma³em na „w³adzê ludow±”. Trzymiesiêczny pobyt w piwnicach UB i czêste przes³uchiwania nocne, mocno umocni³y moje „przywi±zanie” do ówczesnego systemu politycznego. Zanim dosta³em siê na studia, zaliczy³em s³u¿bê wojskow± w 135 pu³ku Artylerii Ciê¿kiej w Sandomierzu, ale i kierowanie zespo³em „Pie¶ni i Tañca PO SP” w Brzesku, którego odniesione sukcesy artystyczne pozwoli³y na wyra¿enie zgody przez Starostwo Powiatowe w Brzesku, na podjêcie studiów historycznych na UJ w Krakowie. Po wygraniu kilku konkursów dziennikarskich, zosta³em przyjêty do pracy w Gazecie Krakowskiej.
„G³os Nowej Huty” by³ prawdziw± szko³± ¿ycia. Natrafi³em na najbardziej burzliwy okres polityczny w powojennej historii PRL, a zw³aszcza w kombinacie przemys³owym, jakim by³a huta im. Lenina, znalaz³o siê tam kilku UB--owców z brzeskiego sk³adu, których tu zes³ano po 1957 roku w okresie chwilowej odwil¿y do pracy czysto fizycznej, do jakiej siê tylko nadawali. Na szczê¶cie ¿aden z nich mnie nie rozpozna³, ale ja przy ka¿dym takim spotkaniu oblewa³em siê zimnym potem. Komu mog³em opowiedzieæ o strachu, który siê we mnie czai³, bo ju¿ nigdy nie chcia³em trafiæ do tych koszmarnych nocnych przes³uchañ. I wreszcie mia³em do¶æ tego wszystkiego, kiedy po staranowaniu ogrodzeñ kombinatu i wprowadzeniu stanu wojennego, rozpoczê³y siê przes³uchiwania i tzw. weryfikacja dziennikarskiej kadry, wówczas ju¿ wiedzia³em, ¿e nasta³ koniec mojej dziennikarskiej kariery i wybra³em rentê, oraz wspó³pracê z nielicznymi redakcjami.
Marian Oleksy
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj siê, ¿eby móc dodawaæ komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostêpne tylko dla zalogowanych U¿ytkowników.

Proszê siê zalogowaæ lub zarejestrowaæ, ¿eby móc dodawaæ oceny.

Brak ocen.
 
Prezentowane na stronie internetowej informacje stanowi± tylko czê¶æ materia³ów, które w ca³o¶ci znale¼æ mo¿na w wersji drukowanej "G³osu - Tygodnika Nowohuckiego".
Logowanie
Nazwa U¿ytkownika

Has³o



Nie jeste¶ jeszcze naszym U¿ytkownikiem?
Kilknij TUTAJ ¿eby siê zarejestrowaæ.

Zapomniane has³o?
Wy¶lemy nowe, kliknij TUTAJ.
Reklama
Copyright by G³os - Tygodnik Nowohucki © 2005-2010